Kuponex
5 min read

Ile naprawdę kosztuje Sejm?

Ile naprawdę kosztuje Sejm?

Sprawdź, ile Polska mogłaby zaoszczędzić

Wyobraź sobie scenę, która brzmi jak polityczny żart, ale wcale nim nie jest. Wtorek rano, bufet sejmowy, kawa jeszcze paruje. Ktoś przegląda dokumenty, ktoś sprawdza telefon, ktoś poprawia krawat. I nagle pojawia się zdanie, które w polskiej polityce brzmi niemal jak science fiction: “od dziś oszczędzamy publiczne pieniądze”. Nie dlatego, że państwo bankrutuje. Nie dlatego, że zabrakło papieru, tonerów albo paliwa do kolejnej “pilnej wizyty w okręgu”. Po prostu dlatego, że wypada. Bo jeśli zwykli Polacy coraz częściej liczą każdą złotówkę, szukają promocji i zastanawiają się dwa razy przed zakupem kolejnej rzeczy, to pojawia się naturalne pytanie: czy politycy też mogliby zacząć robić to samo? Ten tekst nie jest polityczną satyrą. To próba policzenia bardzo prostej rzeczy: ile pieniędzy mogliby zaoszczędzić polscy podatnicy, gdyby Sejm naprawdę zaczął ograniczać zbędne wydatki. A przy okazji sprawdzimy, co wspólnego z tym wszystkim ma rosnący w Polsce trend odpowiedzialnej konsumpcji i dlaczego coraz więcej osób zamiast przypadkowych prezentów wybiera voucher na prezent lub karty podarunkowe.

Ile naprawdę kosztuje utrzymanie Sejmu w Polsce?

Zacznijmy od podstawowych liczb. Według danych budżetowych plan wydatków Kancelarii Sejmu na 2026 rok przekracza 904 miliony złotych. Dla porównania - jeszcze kilka lat temu budżet był wyraźnie niższy. To nie oznacza, że wszystkie te pieniądze są marnowane. W tej kwocie mieszczą się wynagrodzenia pracowników, obsługa administracyjna parlamentu, infrastruktura, bezpieczeństwo oraz systemy informatyczne. Jednocześnie w tym ogromnym budżecie znajdują się też wydatki, które od lat budzą emocje wyborców: koszty biur poselskich, przejazdów oraz bieżącej obsługi parlamentarzystów. Właśnie w tych obszarach pojawia się pytanie: czy można byłoby wydawać mniej?

Ile kosztują biura poselskie?

Każdy poseł w Polsce otrzymuje ryczałt na prowadzenie biura poselskiego. W 2026 roku wynosi on 25 tysięcy złotych miesięcznie. Sejm liczy 460 posłów. Gdyby każdy poseł wykorzystywał pełną kwotę ryczałtu, oznaczałoby to około 11,5 miliona złotych miesięcznie oraz około 138 milionów złotych rocznie. Oczywiście nie każdy wydaje dokładnie tyle. Jednak skala pokazuje jedno: nawet niewielka redukcja procentowa oznacza milionowe oszczędności.

Ile kosztują przejazdy posłów?

Z danych Sejmu wynika, że około 14 procent wydatków z ryczałtu biura poselskiego stanowią przejazdy samochodowe, czyli popularne kilometrówki. Jeżeli przyjąć uproszczony model, w którym roczny ryczałt wynosi 138 milionów złotych, około 19 milionów złotych rocznie przeznaczanych jest na podróże samochodowe. Co by się stało, gdyby tę część wydatków ograniczyć o 25 procent dzięki lepszemu planowaniu spotkań lub częstszemu korzystaniu z transportu publicznego? Oszczędność wyniosłaby około 4,8 miliona złotych rocznie.

Sprawdź, ile Polska mogłaby zaoszczędzić

Spróbujmy policzyć umiarkowany scenariusz oszczędności. Załóżmy trzy realistyczne zmiany. Po pierwsze, ograniczenie wydatków na biura poselskie o 10 procent. Po drugie, zmniejszenie wydatków na przejazdy o 25 procent. Po trzecie, wprowadzenie 1 procenta oszczędności w całym budżecie Kancelarii Sejmu dzięki lepszym zakupom, cyfryzacji oraz kontroli kosztów. W takim modelu oszczędności wyglądałyby następująco. Około 13,8 miliona złotych z ryczałtów biur poselskich. Około 4,8 miliona złotych z ograniczenia przejazdów. Około 9 milionów złotych z optymalizacji budżetu kancelarii. Łącznie daje to około 27,6 miliona złotych rocznie. To nie jest drobna kwota. To budżet, który w wielu miastach wystarczyłby na budowę szkoły, modernizację szpitala albo rozwój transportu publicznego.

Ambitny scenariusz: nawet 39 mln zł rocznie

Jeżeli oszczędności byłyby trochę większe, na przykład 15 procent ograniczenia ryczałtów biur oraz 2 procent oszczędności w budżecie Kancelarii Sejmu, całkowite oszczędności mogłyby wynieść blisko 39 milionów złotych rocznie. To wciąż niewielka część całego budżetu państwa, ale bardzo wyraźny sygnał, że politycy również biorą udział w oszczędzaniu publicznych pieniędzy.

Polacy już oszczędzają. Czy politycy nadążą?

Najciekawsze w tej historii jest to, że społeczeństwo już dawno zaczęło zmieniać swoje nawyki zakupowe. W Polsce rośnie popularność takich trendów jak ograniczanie niepotrzebnych zakupów, odpowiedzialna konsumpcja oraz minimalizm zakupowy. Coraz więcej osób świadomie rezygnuje z kupowania rzeczy, których nie potrzebuje. W mediach pojawiło się nawet zjawisko “rok bez zakupów”, czyli świadome ograniczanie konsumpcji. O odpowiedzialnym stylu życia mówią dziś także znane osoby. Anna Lewandowska promuje zdrowe i świadome nawyki. Paulina Górska od lat mówi o odpowiedzialnej konsumpcji i ekologii. Kasia Wągrowska pokazuje, jak ograniczać nadmiar rzeczy w codziennym życiu. Wspólny mianownik jest prosty: kupuj mniej, ale kupuj mądrzej.

Kupuj mądrzej - wybierz voucher zamiast zbędnych rzeczy

Odpowiedzialna konsumpcja nie oznacza rezygnacji z zakupów. Oznacza raczej lepsze decyzje zakupowe. Dlatego zamiast kolejnego przypadkowego prezentu z kategorii “ładne, ale po co”, coraz więcej sensu mają rozwiązania elastyczne: voucher, voucher na prezent oraz karty podarunkowe, które ktoś rzeczywiście wykorzysta. Taki prezent nie ląduje na dnie szafy. Nie kurzy się na półce. Zostaje wykorzystany wtedy, kiedy ktoś naprawdę chce z niego skorzystać. Właśnie dlatego rośnie popularność platform takich jak Kuponex. Na Kuponex można znaleźć vouchery na prezent, karty podarunkowe oraz atrakcyjne oferty w niższych cenach. Coraz więcej użytkowników szuka tam po prostu rzeczy, które można kupić taniej i rozsądniej.

Ile Polska mogłaby zyskać?

Problem nie polega na tym, że państwo wydaje pieniądze. Państwo musi je wydawać. Problem polega na tym, że zwykli obywatele coraz częściej oszczędzają, a polityka nie zawsze nadąża za tą zmianą mentalności. Analiza pokazuje, że nawet umiarkowane ograniczenie części wydatków Sejmu mogłoby przynieść około 27 milionów złotych oszczędności rocznie w realistycznym scenariuszu oraz nawet 39 milionów złotych rocznie w bardziej ambitnym wariancie. To nie rozwiąże wszystkich problemów finansowych państwa. Ale pokazałoby jedną ważną rzecz - że odpowiedzialność finansowa dotyczy wszystkich, także polityków. A dla zwykłych ludzi wniosek jest równie prosty. Nie chodzi o to, żeby niczego nie kupować. Chodzi o to, żeby kupować mądrze. Dlatego zamiast chaotycznych zakupów coraz więcej osób wybiera rozwiązania, które dają elastyczność i realną wartość - na przykład voucher na prezent lub karty podarunkowe.

Jeżeli chcesz kupować rozsądniej i znaleźć atrakcyjne propozycje w niższych cenach, sprawdź dostępne vouchery oraz karty podarunkowe na Kuponex i zobacz, gdzie można zapłacić mniej za rzeczy, które naprawdę wykorzystasz.